To juz jest koniec ... (+ pytania do Was!)

Thursday, December 30, 2010

... mojego pobytu w Europie. Dzis calusienki dzien pakowalam walizki, jutro calusienki dzien spedze w samolotach ... Podczas, gdy Düsseldorf mnie ogromnie rozczarowal (moze mialam pecha albo chodzilam nie tam, gdzie powinnam - nie wiem), nie moglam sie wrecz nacieszyc srednio lubiana przeze mnie dotad Warszawa ... Lecz choc juz teraz tesknie za domem rodzinnym, nie moge sie doczekac spacerow po Brooklynie, kolacji w ulubionych lokalach i powrotu do "normalnego" zycia ... Szczegolnie, ze mam na nadchodzacy rok pare planow ... Ale ciiii, nie bede zapeszac ;)

___________________________________________________________________________________




Przy okazji mam pytanie: niebawem planuje zrobic dla Was male co nieco i zastanawiam sie, czy wolicie jedna "konkretna" nagrode dla jednego szczesliwca, czy pare mniejszych dla paru osob?  Chcecie wiedziec o co gracie, czy wolicie niespodzianke? Dajcie znac w komentarzach!

Urban bankrutuje c.d.: Kérastase haul

Wednesday, December 29, 2010

Po dokladnej analizie cen tu i tam (Niemcy vs USA), postanowilam zacisnac zeby i zainwestowac troche € w produkty do pielegnacji wlosow firmy Kérastase. Wybor padl na:





Szampon z serii Nutritive Bain Satin 2
do wlosow suchych



  



Szampon z serii Reflection Bain Chroma Riche
do wlosow farbowanych


Olejek do wlosow Elixir K
Sklad: Ciclopentasiloxane, Dimethiconol, Zea Mays / Corn Germ Oil, Argania Spinosa Oil / Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Kissi / Camellia Kissi Seed Oil, Pentaclethra Macroloba Oil / Pentaclethra Macroloba Seed Oil, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionome, Limonene, Coumarin, Benzyl Alcohol, Parfum / Fragrance.



Maska z serii Nutritive Nutri-Thermique. Mojej ulubionej Masqueintense nie bylo na skladzie, wiec po wysluchaniu zapewnien pana fryzjera, ze ta jest rownie dobra a nawet lepsza - postanowilam zaryzykowac.





 

Jestem bardzo zadowolona z zakupow. Korci mnie jeszcze odzywka na noc Noctogenist Voile Nuit, ale chyba na razie sie wstrzymam. Testy wszystkich produktow zaczne przeprowadzac w domu, czyli (jesli wszystko dobrze pojdzie i sytuacja lotniskowa w NYC sie ustabilizuje) juz pojutrze!

Promocja w Rossmannie: Merz Spezial

Dla tych obecnie przebywajacych na terenie Niemiec mam mila wiadomosc - szeroko chwalone tabletki Merz Spezial (te pomaranczowe - wlosy, skora, paznokcie), o ktorych ostatnio nasza Sroczka napisala male co nieco sa do nabycia w Rossmannie za €8,99 (reg. €10,99). Jedno opakowanie miesci w sobie 134 drazetki i starcza na okolo 2 miesiace. Nabylam 4 sztuki. Mru.

DiorShow 360 Mascara: pokrecilo ?!

Tuesday, December 28, 2010

Tusz do rzes jest generalnie jednym z najpopularniejszych kosmetykow kolorowych, po ktory siegaja kobiety na calym swiecie. Jako, ze jego koncept jest stosunkowo prosty,  producenci - aby zachecic nas do ciaglych zakupow - przescigaja sie w pomyslach co do formuly, ksztaltu, czy rodzaju szczoteczek, co i rusz tworzac coraz to wymyslniejsze "nowosci", obiecujac nam milion rzes do nieba. Po zeszlorocznych premierach maskar z wibratorkiem (m.in. Lancome Oscillation, Estee Lauder Turbo Lash) myslalam, ze juz nic mnie w tym temacie nie zaskoczy. A jednak ... 

Buszujac po stronie Sephory, moim oczom ukazala sie nowosc Diora, a mianowicie tusz obrotowy DiorShow 360 Mascara:



Z opisu na stronie Sephory wynika, ze ma on pogrubiac, wydluzac oraz podkrecac nasze rzesy (czyli standard). Szczoteczka kreci sie zarowno w prawo, jak i w lewo - dostosowujac sie do naszych potrzeb i prawo- tudziez leworecznosci. Tusz dostepny jest jako limitowanka i tylko w kolorze czarnym (szkoda, bo wole brazy). Cena - porownujac z klasykiem DiorShow za $24 (+tax) - wcale niemala, bo $36 (+tax).

Musze przyznac, ze ta obrotowa szczota troche mnie  zaintrygowala ... Z drugiej strony nie jestem fanka maskar Diora - testowalam praktycznie wszystkie i nie zakochalam sie w zadnej. Zobaczymy, co zwyciezy - ciekawosc czy rozsadek? 

Ktos chetny?

Mikolajowe zdobycze :D

Sunday, December 26, 2010

Musialam byc w minionym roku chyba niesamowicie grzeczna, bo w te swieta Mikolaj obdarowal mnie nad wyraz hojnie ;) Wsrod wielu cudownosci, znalazlo sie tez to, co Urbanek lubi najbardziej, czyli skorzana torba i ... kosmetyki. Dwa z nich sa dla mnie totalna nowoscia i musze przyznac, ze bardzo mnie zaintrygowaly ... To na nich skupie sie w tym poscie, reszta chwalac sie w jednym z nadchodzacych.

Mowa o produktach firmy Biologique Recherche:

   

1. bardzo kontrowersyjnym toniku zluszczajacym Lotion P50 - po przeczytaniu calej masy opinii na jego temat zaskoczyl mnie niespotykanie czysty podzial na tych, ktorzy go kochaja i tych, ktorzy nienawidza. Osob, ktore maja do niego stosunek letni wydaje sie byc naprawde niewiele.
2. kremie do twarzy z kolagenem morskim Creme Au Collagene Marin - na jego temat nie znalazlam do tej pory praktycznie nic konkretnego. Bede krolikiem doswiadczalnym.

Jestem juz po pierwszych testach obydwu produktow i, zeby nie zapeszac, poki co powiem tylko tyle: nie moge sie doczekac ich dlugofalowych efektow! Bez wzgledu na to jakie one beda, za okolo miesiac na 100% mozecie sie spodziewac doglebnej recenzji!

Urban bankrutuje: Kérastase

O kosmetykach Kérastase slyszalam / czytalam juz od dawna, ale nawet najpozytywniejsze opinie nie byly w stanie przekonac mnie do wydania tylu pieniedzy na produkty do pielegnacji wlosow, szczegolnie, ze w Stanach sa one jeszcze drozsze niz w Europie. Jednak wystarczylo jedno mycie glowy, bym diametralnie zmienila zdanie.
Produkty, ktore przetestowalam (czyt. podkradlam mamie ;) to szampon Bain Chroma Riche do wlosow farbowanych, z pasemkami oraz maska do wlosow  Nutritive Maquintense. 

       

Odkad zaczelam uzywac duo Alpecinu (szampon + tonik), moje wlosy bardzo sie przesuszyly, zmatowialy i (nazywajac po imieniu) po prostu zrobily sie brzydkie. Jakby tego bylo malo zauwazylam, ze na mojej glowie zamiast nowych wlosow pojawia sie lupiez! I to po ledwo paru tygodniach! O zgrozo! 
 
Po jednej sesji z produktami Kérastase ze zdjec powyzej bylam w ciezkim szoku, ze to moje wlosy ?! Nie moglam przestac sie po nich glaskac! Zrobily sie mieciutkie, lsniace az po konce, wygladaly niesamowicie zdrowo! Efekt taki sam jak po wyjsciu od fryzjera ... Momentalnie sie zakochalam! 
   
Jako, ze swieta dobiegly konca i z wielkim smutkiem musialam opuscic dom (wraz z jego cudownie wyposazona lazienka ;), postanowilam koniecznie kupic wlasny zapas produktow Kerastase. W planach (a dokladniej mowiac w e-koszyku ;) mam szampon Resistance Bain Volumactive, kuracje Resistance Ciment Anti-Usure oraz przetestowana i ukochana juz maske Masquintense. Na pewno w styczniu zdam relacje z ich uzytkowania.

Tym samym zegnam sie bez zalu z Alpecinem. Niestety, dla moich wlosow okazal sie morderczy :(

Urban poleca: Groupon.com

Najprawdopodobniej wiekszosc z Was slyszala juz o serwisie oferujacym niesamowite znizki na wszystko co mozliwe, poczawszy na obiadach w restauracjach, poprzez zabiegi kosmetyczno-fryzjerskie, a na kursach latania helikopterem konczac. Groupon podbija serca lowcow promocji na calym swiecie i nie bez powodu! Sama jestem jego ogromna fanka!

Zostal on wymyslony przez Andrew Masona, 30-letniego muzyka z Chicago. Wiecej informacji merytorycznych dla zainteresowanych w tym artykule (po polsku). 

Jesli chcecie byc na bierzaco, wystarczy sie zarejestrowac, podajac miejsce zamieszkania (miasto) oraz adres email. Osobiscie bardzo spodobal mi sie fakt, ze aby dokonczyc proces, nie wymagano ode mnie zadnych osobistych informacji typu data urodzenia, wyksztalcenie czy imie psa :rolleyes: Rejestracja zajela mi rowne 10 sekund. Poza tym - zero spamu, zero reklam, tylko w wiekszosci naprawde ciekawe oferty! Polecam!

EDIT: Wlasnie zauwazylam, ze linki, ktore podalam sluza tylko do rejestracji osob zainteresowanych promocjami na terenie USA. Wszystkich z Polski zapraszam na strone www.groupon.pl.

Givenchy Spring 2011

Tuesday, December 14, 2010

Propozycja makijazu na wiosne ze stajni Givenchy.

 
Makijaz pani na zdjeciu jakos specjalnie mnie nie zachwycil, za to nie pogardzilabym bluzka / sukienka, ktora ma na sobie ... ;) 


 

Givenchy Naivement Couture Collection Gloss Interdit w odcieniu Candide Tangerine (limitowanka)
Givenchy Naivement Couture Collection Magic Khol w odcieniu Coffee 
Givenchy Naivement Couture Collection Vernis Please! w odcieniu Candide Peach (limitowanka)
 
 
Givenchy Naivement Couture Collection Prisme Yeux Quatour w odcieniu Candide Garden (limitowanka)


 
Givenchy Naivement Couture Collection Blush Gelee w odcieniu Candide Pink


 
Givenchy Naivement Couture Collection Rouge Interdit Shine w odcieniu Candide Nude (limitowanka)
Givenchy Naivement Couture Collection Rouge Interdit w odcieniu Candide Tangerine (limitowanka)



Jak widac, jest to kolekcja dla wielbicielek pomaranczu. Jedyne, co przyklulo moja uwage i wzbudzilo ciekawosc, to roz w stempelku. Calosc oceniam wstepnie jako poprawna - nie zachwycila mnie - ale i tak chetnie ja pomacam, gdy tylko pokaze sie w sklepach.

Urban International ...

Sunday, December 12, 2010

... wystartowal :]

Jak na razie to dopiero poczatek, ale mam zamiar na bierzaco dbac o rozwoj obydwu produkcji - zarowno tej rodzimej, jak i miedzynarodowej ;) Postanowilam, ze (poza paroma wyjatkami, tudziez konkretnymi zyczeniami z Waszej strony) nie bede tlumaczyc postow, tylko po prostu postaram sie pisac na dwa fronty. A co bedzie dalej, to sie okaze ...

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do anglojezycznej lektury:

Recenzja: Ole Henriksen Truth Revealed Super Creme SPF15

Saturday, December 11, 2010

Jako posiadaczka problematycznej tlustej cery podchodze do wszelkich kremow na dzien bardzo nieufnie. Na ogol ograniczam sie do filtra (obecnie TheFaceShop Natural Sun), ktory robi mi za ochrone, pielegnacje i baze pod krem BB. Niemniej jednak tej zimy mojej skorze to nie wystarcza i musialam siegnac po cos, co ja porzadnie nawilzy. 
Zachecona pozytywnym doswiadczeniem z Truth Serum Collagen Booster ze stajni Ole Henriksen (jeden z gratisow dolaczonych do promocyjnej edycji szczoteczki Clarisonic Plus), postanowilam wyprobowac krem z tej samej serii. Przypadkowo trafilam na jego aukcje na ebayu. Bez wiekszego zastanowienia wzielam w niej udzial i wygralam Truth Revealed Super Creme za naprawde smieszne pieniadze (porownujac z cena detaliczna, ktora w Sephorze wynosi $65 +tax za 50ml). 

Co?


Ole Henriksen Truth Revealed Super Creme SPF15

Jak to dziala?

Jest to krem nawilzajacy przeciwzmarszczkowy z filtrem, przeznaczony do kazdego rodzaju cery. Producent obiecuje nam ochrone przed sloncem (co przy SPF15 uwazam za kiepski zart) oraz ochrone przed wolnymi rodnikami. Zawarty w kremie kompleks z kwasow tluszczowych o dumnej nazwie Olivem 1000 Crystal Skin, ma dzialac jako bariera ochronna przed szkodliwym wplywem srodowiska, redukowac zaczerwienienia, przywrocic skorze blask oraz witalnosc. Kolejny magiczny skladnik Pepha-Tight ma wygladzac zmarszczki i napinac skore.
Krem ten nie zawiera w sobie parabenow, sulfatow, sztucznych barwnikow, GMO i triklosanu, dzieki czemu kwalifikuje sie wg. Sephory na produkt "naturalny".

Sposob uzycia:

Ameryki tutaj nie odkryje - krem nakladamy rano na oczyszczona skore twarzy i szyi.

Wrazenia:

Na pierwszy rzut - zapach. Krem pachnie oblednie slodkimi pomaranczami. I to bardzo mocno. Wrecz przytlaczajaco. Zapach ulatnia sie pale chwil po rozprowadzeniu kremu na skorze, niemniej jednak nie zmienia to faktu, ze troche sie tych "pomaranczy" nawdycha. Czyli pierwszy minus. 

Konsystencje ma bardzo tresciwa. Jest gesty i ciezki a przy tym niesamowicie aksamitny. Po nalozeniu na skore szybko sie wchlania, dajac uczucie glebokiego nawilzenia. Jego ciezkosc znika. Krem pozostawia po sobie lekki, ledwo wyczuwalny film, na ktorym genialnie rozprowadza  mi sie ciezki i toporny krem BB Dr. Jart  Silver Label (ktory notabene konsystencja przypomina mi troche podklad Estee Lauder Double Wear). 

Wlasciwosci (cera tlusta):
- swietnie nawilza i odzywia,
- nie zapycha (!!! - tego sie balam najbardziej),
- pomimo swojej ciezkiej konsystencji nie obciaza skory,
- nie powoduje nadmiernego swiecenia,
- ani tez nie matuje - skora zachowuje sie "normalnie",
- swietnie eliminuje wszelkie suche skorki.

Podsumowanie:

Bardzo lubie ten krem i uwazam go za udany zakup. Swietnie sprawdza sie w zimowych warunkach pogodowych, genialnie nawilza nie obciazajac, dzieki czemu nie wzmaga produkcji sebum.  Wlasciwosci odmladzajacych nie zauwazylam i podejrzewam, ze na mojej stosunkowo mlodej 26letniej cerze ich w najblizszym czasie nie zobacze. Mam jednak nadzieje, ze podziala zapobiegawczo.
Jedyne, do czego sie moge przyczepic to zapach, niski filtr i cena. Pomimo iz krem jest jak najbardziej godny polecenia, to sephorowe $65 +tax uwazam za male przegiecie. W zwiazku z czym wszystkim zainteresowanym polecam albo polowac na promocje -x% czy zestawy promocyjne (jak na przyklad ten), albo rozejrzec sie za nim na ebayu.

Sklad:
Water/Aqua/Eau, Cocoglycerides, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetearyl Alcohol,
Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Dimethicone, Palmitoyl Tripeptide-5,
Chondrus Crispus (Carrageenan), Plukenetia Volubilis Seed Oil,
Schinus Terebinthifolius Seed Extract, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Algae Extract, Pulullan,
Calcium Ascorbate, Sodium Hyaluronate, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract,
Daucus Carota Sativa (Carrot) Extract, Corylus Avellana (Hazelnut) Extract,
Avena Sativa (Oat) Meal Extract, Vaccinium Myrtillus Extract,
Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Acer Saccharinum (Sugar Maple) Extract,
Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract,
Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Bisabolol, Allantoin, Tocopheryl Acetate,
Carbomer, Ceteareth-20, Aminomethyl Propanol, Sodium Phytate, Citric Acid, Polyacrylate-13,
Polyisobutene, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate,
Fragrance/Parfum.



Dj Urbi poleca ...

... jedna z najpiekniejszych piosenek w mojej kolekcji. Genialny, wzruszajacy tekst. Jednym slowem - rarytasik.




Urban w nowej odslonie :D

Jak widac, zrobilam wczoraj male przemeblowanie. I musze przyznac, ze taki template (czy jest na to polskie slowo ?!) znacznie bardziej mi odpowiada. Pojawily sie dwie nowe zakladki (o mnie + kontakt), w najblizszym czasie bede pracowac nad kolejnymi dwiema (baza kosmetykow kolorowych + pielegnacyjnych, ktore posiadam). Zastanawiam sie rowniez nad dodaniem wszystkich postow w wersji angielskiej ... ale to raczej dalekosiezny plan ;)

Nie sadzilam, ze blogowanie sprawi mi tyle frajdy. Jest to w duzym stopniu Wasza zasluga - fajnie jest wiedziec, ze ktos czyta moje wypociny! W ramach podziekowania szykuje mala niespodzianke ... wiec trzymajcie reke na pulsie! ;)

Pozdrawiam Was goraco,
UW

Sephorowy haul ...

Thursday, December 9, 2010

... w drodze :]

Postanowilam zaryzykowac i sprobowac produktow bardzo popularnej w Stanach firmy Philosophy. W zwiazku ze znizka oraz zachecajaca cena, zdecydowalam sie na zestaw pt. The Joy of Great Skin.

 
W jego sklad wchodza: 

- 8 oz Purity Made Simple Cleanser (ok. 250ml zelu oczyszczajacego)
- 8 oz The Microdelivery Exfoliating Wash (ok. 250ml zelu zluszczajacego)
- 2 oz Hope In A Jar (ok. 60ml kremu nawilzajacego)
- 0.5 oz Hope In A Tube (ok. 15ml kremu w tubce - keine Ahnung jaka jest roznica pomiedzy tym a poprzednim)
- 1 oz The Microdelivery Peel lactic/Salicylic Acid Activating Gel
- 1 oz The Microdelivery Peel Vitamin C/Peptide Resurfacing Crystals

Jako gratis z okazji "Skincare Challange" (czyli promocji polegajacej na kupowaniu produktow do pielegnacji - gdy kupi sie 4, ktore sie kwalifikuja, Sephora w nagrode daje jeden pelnowymiarowy produkt gratis - do wyboru), uraczylam sie maseczka enzymatyczna Ole Henriksen:


Zacieram lapki i coraz bardziej nie moge sie doczekac powrotu do domu :) Tym bardziej, ze powinny tam juz na mnie czekac 2 spoznione BB kremy :D Mru!

Urban testuje: Alpecin Coffein Shampoo C1 + Alpecin Liquid Hair Energizer

Wprowadzenie:

Rok temu mialam piekne wlosy w naturalnym kolorze blondu, z delikatnymi refleksami, ktore nigdy nie zostaly potraktowane zadna farba. Tuz przed Wigilia 2009 postanowilam to zmienic i tak tez rozpoczal sie moj wlochaty dramat. Najpierw byl wymarzony i upragniony od lat rudy, ktory niestety szybko mi sie znudzil. Chcac wrocic do naturalnego koloru, udalam sie do fryzjera, ktory zrobil ze mnie ... szatynke. Rozpacz byla tak wielka, ze po przeplakanej nocy powrocilam do salonu i zarzadalam zdjecia farby. O dziwo wyszlo calkiem niezle - wlosy nie byly spalone, a kolor (marchewkowo rudy z odrobina zolci - sí sí) odpowiadal mi znacznie bardziej niz ciemny braz. Niemniej jednak do mojego naturalnego blondu bylo mu daleko. Przez ostatnie pol roku staram sie (z fryzjerska pomoca) wyjsc na jak najbardziej naturalna prosta, niemniej jednak tych zolto-pomaranczowych tonow nie da sie niczym przykryc, a wszelkie proby "ochlodzenia" koncza sie glonowo zielona poswiata.  Wyjscie jest tylko jedno - dac wlosom odrosnac. Ale biorac pod uwage, ze siegaja mi za lopatki, troche to potrwa ... W zwiazku z tym, interesuje sie ostatnio bardzo intensywnie wszelkimi sposobami na przyspieszenie porostu. Wizaz jest pod tym wzgledem niezastapiony - kopalnia wiedzy (dzieki dziewczyny!!!). Od stycznia rozpoczynam pelna kuracje (skrzyp, pokrzywa, olejek rycynowy, itd. - szczegoly w jednym z kolejnych postow), a w miedzyczasie - korzystajac z obecnosci w kraju Dr. Wolffa - nabylam dwa produkty z jego stajni i jestem bardzo ciekawa jak sie spisza!


Co?




Dr. Wolff Forschung Alpecin Coffein Shampoo C1 Hair Energizer - czyli szampon z kofeina (€4,95 za 250ml w drogerii Rossmann)



Dr. Wolff Forschung Alpecin Liquid Hair Energizer mit Coffein Complex - czyli tonik do wlosow (€6,95 za 200ml w drogerii Rossmann)


Jak to dziala?

Wg obietnic producenta zarowno tonik, jak i szampon maja za zadanie wzmocnic wlosy i przyspieszyc ich porost dzieki zawartej w nich kofeinie. Maja zapobiegac ich wypadaniu oraz dziedzicznie uwarunkowanemu lysieniu.


Sposob uzycia:

Szampon: na mokra skore glowy nanosimy produkt, wykonujac masaz. Produkt pozostawiamy na
wlosach przez ok. 2 min. Na stronie internetowej producenta znalazlam informacje, ze ten czas mozna wydluzyc do 30min (w zaleznosci od rodzaju skory) i ma to niby wzmocnic jego dzialanie. Dokladnie splukujemy.

Tonik: produkt nakladamy bezposrednio na skore glowy osuszona recznikiem po myciu. Wmasowujemy go kolistymi ruchami, czekamy az wsiaknie, po czym wlosy rozczesujemy. Nie pluczemy!!!
  
Pierwsze wrazenia:

Szampon: pierwsze co mi sie rzucilo w oczy (czy moze raczej nozdrza) to zapach. Jest bardzo intensywny, przywodzi na mysl meska wode kolonska. Dla mnie to minus, szczegolnie, ze czuje go na wlosach do tej pory (a mylam je ponad 2h temu!). Aby dokladnie pokryc cala skore glowy potrzebowalam dwoch kropli wielkosci orzecha ziemnego. Szampon dobrze sie pienil i latwo splukal. Po jego uzyciu wlosy byly jednak bardzo poplatane i trudne do rozczesania (celowo nie uzylam dzis odzywki).

Tonik: i tu znowu - okropny zapach :/ Sama aplikacja do najprzyjemniejszych nie nalezala - podeszlam do sprawy raczej niezrecznie (pierwszy raz w zyciu uzywalam toniku do wlosow!) i troche produktu splynelo mi po twarzy pozostawiajac po sobie sciezke ognia. Sama skora glowy szczypala mnie przez ok. godzine po aplikacji - nie wiem czy to dobrze (dziala?), czy zle (podraznia?). Prawda pewnie wyjdzie w praniu. Produkt zapowiada sie jednak na malo wydajny - po jednym zastosowaniu widze spory ubytek :/

Wlosy po pierwszej probie tego duetu sa:
- szorstkie w dotyku
- blyszczace
- sprawiaja wrazenie grubszych
- nie pusza sie
- ale koncowki wolaja o pomste do nieba (wygladaja na strasznie przesuszone :/)

Z wiadomych wzgledow nie moge sie wypowiedziec na temat wzmocnienia czy szybkosci porostu. Mam zamiar uzywac tych produktow regularnie do momentu az sie skoncza i wtedy opisze konkretnie efekty (tudziez ich brak) i podejme decyzje odnosnie kontynuacji.

Sklad:

Szampon:
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Laureth-2, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Lauroyl Glutamate, Sodium Chloride, Caffeine, Panthenol, Parfum, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Hydrolyzed Wheat Protein, Citric Acid, Sodium Citrate, Menthol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Potassium Sorbate, Polyquaternium-7, Disodium EDTA, Sodium Benzoate, Zinc PCA, Niacinamide, Limonene, Tocopherol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, CI42090, CI 60730.

Tonik:
Aqua, Alcohol Denat*., Parfum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Panthenol, Menthol, Caffeine, Niacinamide, Zinc PCA, Limonene, Linalool, Citric Acid, Tocopheryl Acetate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Citral, Retinyl Acetate.

*producent na swojej stronie tlumaczy, ze obecnosc alkoholu niby nie ma negatywnego wplywu na wlosy i jest uzasadniona faktem, ze dzieki niemu produkt ma szanse wniknac w skore, pokonujac warstwe tluszczu, ktora ja otula, co umozliwia stosowanie produktu nawet na nieumyte wlosy (co notabene kloci sie z instrukcja obslugi, ktora wyraznie zaklada, ze tonik nalezy nalozyc na skore glowy po myciu).

Urbaniasta teskni ...

Wednesday, December 8, 2010

... za domem. Za Brooklyn'em. Za NYC. Nie sadzilam, ze tak szybko mnie dopadnie, a jednak. Od paru dni chodze humorzasta, naburmuszona i steskniona za nowojorska codziennoscia. Ta düsseldorfsowska mnie dobija. Jakos nie potrafie sie tu zaklimatyzowac. Pomimo, ze znam plynnie jezyk i niemieckie realia ... przegladajac stare zdjecia, odliczam dni ...



Na zdjeciach Lexington Avenue. 

Wszystkie prawa zastrzezone. All rights reserved.

玄米茶

Sunday, December 5, 2010

                                                                   玄米茶

... czyli genmaicha (znana rowniez jako "popcorn tee") jest rodzajem zielonej herbaty japonskiej sporzadzonej z duzych i twardych lisci bancha* w polaczeniu z brazowym, prazonym ryzem. Pomimo iz nie przepadam zbytnio za "normalna" zielona herbata, genmaicha potrafie wypijac litrami. Ma ona bardzo orzezwiajacy smak i zarowno goraca, jak i zimna - swietnie gasi pragnienie. Mozna ja pic o kazdej porze dnia i nocy.

Odkrylam ja zupelnie przez przypadek pare dobrych lat temu, wraz z pierwsza wizyta w - jak sie pozniej okazalo - mojej absolutnej restauracji wszechczasow Yamato (o ktorej napisze osobny post w styczniu). Genmaicha jest tam zawsze serwowana (w nieograniczonych ilosciach) jako dodatek do sushi. W domu pijam ja czesto zamiast wody.

*dla podwyzszenia jakosci herbaty, niektorzy producenci uzywaja zamiast bancha lisci sencha oraz sproszkowanych matcha

Historia:

W internecie natknelam sie na dwie rozne legendy, dotyczace pochodzenia genmaicha. Jedna z nich glosi, ze pochodzi od imienia samurajskiego slugi, Genmai, ktoremu podczas serwowania herbaty, wysypalo sie pare ziarenek ryzu z rekawa (ukrytych tam jako przekaska), wpadajac do filizanki pana. Jako, ze wydarzylo sie to w XV wieku, kiedy zielona herbata byla w Japonii artykulem luksusowym, mistrz wpadl w szal, ze jego napoj zostal zepsuty, wyciagnal swoj katana i stracil biednego Genmai, odcinajac mu glowe. Niemniej jednak herbaty sprobowal i ku jemu ogromnemu zaskoczeniu wydala mu sie niezwykle aromatyczna i smaczna. Natychmiast pozalowal niesprawiedliwego wyroku. Od tamtej pory nastepca straconego slugi przygotowywal mu herbate z ziarnami ryzu kazdego ranka, a samuraj, chcac uczcic pamiec Genmai, ochrzcil pyszny napoj jego imieniem.

Wedlug innej legendy, dosypywanie brazowego ryzu do zielonej herbaty wywodzi sie z czasow, kiedy nie kazdego bylo stac na jej czesta konsumpcje i sprytne gospodynie domowe serwowaly taka mieszanke w celach czysto oszczednosciowych.

Prawda lezy jednak gdzies po srodku. Podobno prawdziwe korzenie tej herbaty siegaja do poczatkow XIX wieku, do malego sklepiku herbacianego w Kyoto, ktorego wlasciciele, chcac rozszerzyc spektrum swojej klienteli i uzyskac rodzaj herbaty, na ktory bedzie moglo sobie pozwolic wiecej ludzi, zaczeli do taniej i slabej jakosci odmiany bancha dosypywac prazonego ryzu, ktory mial za zadanie ukryc wszelkie niedoskonalosci smakowe tych tanich lisci. Przez to genmaicha zyskala reputacje taniej herbaty dla mas, niegodnej salonow.

Obecnie producenci genmaicha nie ograniczaja sie tylko do uzytku bancha, ale rowniez lisci wysokiej jakosci, co poprawilo jej ogolny wizerunek i dzieki czemu zyskala uznanie takze w wyzszych kregach.


Przygotowanie:

Herbata ta jest dostepna zarowno w formie sypanej, jak i saszetkach. Wsypujemy do filizanki jedna lyzeczke mieszanki i zalewamy ja woda w temperaturze ok. 80°C. Czas parzenia zalezy od naszych osobistych preferencji, ja ja wole w wersji nieco slabszej, w zwiazku z czym minuta jest dla mnie zdecydowanie wystarczajaca.

Po zaparzeniu plyn ma zoltawo-zielone zabarwienie i lekko orzechowy zapach.



Wlasciwosci:

Podobnie jak i "normalna" zielona herbata, genmaicha jest bogata w antyoksydanty oraz flawonoidy. Poza tym zawiera tiamine (wit. B1), niacyne (wit. PP), zelazo, fosfor oraz blonnik. W zwiazku z czym jej spozywanie pomaga:
- chronic przed chorobami ukladu krazenia,
- chronic przed chorobami nowotworowymi,
- wzmocnic system odpornosciowy,
- wzmocnic kosci i zeby,
- schudnac.

Na temat skutkow ubocznych nie udalo mi sie znalezc zadnych informacji. Niemniej jednak jesli ktos takowymi dysponuje, bylabym wdzieczna za doedukowanie ;)


Cena:

Herbata jest latwo dostepna w herbaciarniach oraz sklepach internetowych. Jej cena waha sie w zaleznosci od jakosci i rodzaju lisci uzytych do produkcji, wynoszac srednio 15zl-20zl za 150g.


Artykul powstal m.in. przy pomocy nastepujacych zrodel internetowych, gdzie znajdziecie dodatkowe informacje na temat tej przepysznej herbaty: klik klik klik

Urban testuje: wybielanie zebow lampa Bio White

Friday, December 3, 2010

Zdrowe, biale, lsniace zeby to dla niektorych rzeczywistosc, a dla innych marzenie. Jakosc naszego usmiechu zalezy od wielu czynnikow, do ktorych przede wszystkim mozna zaliczyc higiene, geny, ogolny stan zdrowia (vel zazywane leki), oraz styl zycia. Na jedne mamy wplyw, na inne juz niebardzo, co bywa frustrujace, lecz wcale nie znaczy, ze nie mozemy sobie pomoc, na co jestem zywym dowodem. 

Moje zeby (niestety) byly ksiazkowym wrecz przykladem jednym ze skutkow ubocznych tetracykliny (antybiotyku, ktory zostal mi przepisany przez lekarza w bardzo mlodym wieku jako lekarstwo na tradzik) - zawsze bardzo o nie dbalam, niemniej jednak zyly wlasnym zyciem. Uratowaly je bardzo czeste i regularne wizyty u stomatologa. Niemniej jednak ich kolor - w szczegolnosci w towarzystwie  szminek o ostrzejszych odcieniach - pozostawial wiele do zyczenia.

Oczywiscie przerobilam wiekszosc past wybielajacych dostepnych na rynku. Zadna z nich nie dokonala cudu, dlatego zaczelam interesowac sie tematem na powaznie. Przeczytalam wiele o wybielaniu zebow rozmaitymi metodami, az w koncu zdecydowalam sie na lampe. Co mnie przekonalo? 
- Blyskawiczny i widoczny efekt,
- bezplatna i niezobowiazujaca konsultacja,
- wykonanie zabiegu od poczatku do konca w gabinecie pod opieka specjalisty (czyli zadnej zabawy w domu na wlasna reke).

Wybralam klinike anident w Warszawie. Podczas konsultacji zaskoczyl mnie brak "parcia" pana doktora na kase - facet szczerze przyznal, ze nie jest w stanie przewidziec wyniku koncowego zabiegu i czy bedzie sie on pokrywal z moimi oczekiwaniami. Wcale nie staral sie mnie na niego namowic, tylko spokojnie i rzeczowo odpowiadal na moje pytania, czym wzbudzil moje zaufanie i przekonal, ze warto zaryzykowac.

Na ogol przed tego typu zabiegiem wykonuje sie profesjonalne oczyszczanie zebow (skaling i piaskowanie), co w moim przypadku akurat nie bylo konieczne, gdyz z wlasnej i nieprzymuszonej woli regularnie poddaje sie tym torturom 2 razy w roku ;) Dzien po konsultacji trafilam prosto pod lampe.


Jak to dziala? (skopiowane ze stronu gabinetu)

Podstawowym elementem systemu jest lampa wybielająca Bio White Accelerator emitująca zimne światło o długości fali 505nm oraz kompatybilny żel zawierający substancję aktywną w postaci 35% nadtlenku wodoru. Światło lampy znacząco przyspiesza uwalnianie aktywnego tlenu, co pozwala skrócić zabieg do niespełna godziny, przy maksymalnej jego skuteczności.


Przebieg:

Zasadnicze wybielanie to trzy dwudziestominutowe ekspozycje na światło lampy Bio White Accelerator. Wraz z zabiegami dodatkowymi (oczyszczenie zębów przed zabiegiem, aplikacja koferdamu chroniącego dziąsła, nałożenie żelu) czas trwania zabiegu to nieco ponad godzinę.


Przebieg w praktyce:

Nie czarujmy sie - wcale tak latwo, krotko i przyjemnie nie bylo. Na fotelu spedzilam okolo dwoch godzin, z szeroko rozwarta szczeka podtrzymywana przez kawalek silikono-plastiku rodem z horrorow ;) Aplikacja koferdamu chroniacego dziasla byla momentami bolesna, a samo naswietlanie ... no coz, bolec - nie bolalo, ale dluzylo sie nie milosiernie. Szczegolnie doskwierala mi suchosc jezyka i paraliz zuchwy. Ale czego to sie nie robi ...


Efekt:

Mnie osobiscie powalil. Do tego stopnia, ze tylko resztki przyzwoitosci powstrzymaly mnie przed rzuceniem sie panu doktorowi na szyje. Nie pamietam ile konkretnie skoczylam w skali, ale byl to na prawde spory krok w przod. Roznice w moich zebach zauwazyl kazdy (a zabiegiem nie chwalilam sie nikomu). Od tej pory usmiecham sie chetniej i zadna szminka mi niestraszna ;)


Wazne:  

Duzy wplyw na rezultat oraz jego trwalosc  ma tzw. biala dieta, ktora nalezy utrzymywac rygorystycznie od min. 3 dni do ok. tygodnia. Przez dwie godziny po zabiegu nie należy jeść i pić niczego poza wodą mineralną. Aby utrwalić efekt wybielania przez dwie doby po zabiegu należy unikać pokarmów i napojów barwiących zęby, gdyż w tym okresie szkliwo zębów jest częściowo odwodnione i  szczególnie narażone na ponowne wchłonięcie barwników. Należy unikać m. in. kawy, herbaty, czerwonego wina, jagód, czerwonych buraczków, barszczu, coli i innych napojów gazowanych, soków owocowych. Zalecana jest tak zwana "biała dieta", czyli pokarmy nie posiadające barwników. Nie przestrzeganie rygoru "białej diety" może zaowocować utratą efektu wybielania, gdyż częściowo odwodnione szkliwo wraca do stanu sprzed zabiegu intensywnie chłonąc płyny z jamy ustnej. Osoby palące powinny zrezygnować z palenia co najmniej na dwie doby po zabiegu.
Przez dobę po zabiegu należy również unikać spożywania bardzo gorących i bardzo zimnych pokarmów i napojów  ze względu na mogącą wystąpić przejściową nadwrażliwość pozabiegową.


Tak, cudem wytrzymalam 6 dni bez kawy. Bylo warto. Przy okazji wyrobilam sobie nawyk noszenia szczoteczki, pasty oraz nici dentystycznej w torebce i dokladnego oczyszczania zebow po kazdym posilku.


Podsumowanie:

Wybielanie robilam w marcu i nadal ciesze sie jego rezultatem. W miedzyczasie, tuz przed slubem, "ztjuningowalam" zeby paskami wybielajacymi Crest (ktore notabene uwielbiam) - bardziej z proznosci niz potrzeby. 
Zabieg Bio White do tanich nie nalezy (ja placilam ok. 900zl), efektow nie gwarantuje (nie przebije naturalnego koloru koscca), ale na mnie sprawdzil sie naprawde spektakularnie. Oprocz dyskomfortu podczas naswietlania, nie zauwazylam zadnych skutkow ubocznych. 

Jako, ze jego wynik jest kwestia scisle indywidualna, wszystkim marzacym o bielszym usmiechu polecam blizsze zainteresowanie sie tematem oraz rozmowe ze stomatologiem.

Przychodzi Urban do dm'u ...

Thursday, December 2, 2010

... a tam limitowane kolekcje p2 i Essence. I to na polkach, dostepne do kupienia. Byl to pierwszy raz w moim zyciu, gdy udalo mi sie zobaczyc limitowanki tych firm na zywo. Do tej pory tylko o nich czytalam i zastanawialam sie, czy istnieja naprawde. A dzis Überraschung. Oczywiscie nie wyszlam z pustymi rekami.

Serce mnie boli, ze nie mam przy sobie aparatu i nie mam jak uwiecznic moich dzisiejszych lupow. Szczegolnie, ze jeden z lakierow Essence bosko prezentuje sie na moich paznokciach. To moj pierwszy lakier tej firmy i musze przyznac, ze bylam zszokowana nasyceniem koloru po nalozeniu jednej warstwy! Ale o tym kiedy indziej ...

Oto co kupilam:
 
  • p2 Snow Glam
    - pedzel do pudru (?!) winter brush
    - roz do policzkow twinkling blush w odcieniu 010 cool apricot (ktory z apricot naprawde nic wspolnego nie ma ;)
    - rozswietlacz w plynie shimmer fluid w odcieniu 010 light beige (ktory tak naprawde jest rozowy - co oni maja z tymi nazwami ?!)
    - puder w sprayu charmed powder dust w odcieniu 010 crystal dream

                    
                  • Essence Fairytale
                    -
                    rozswietlacz shimmer powder w odcieniu 01 pixie dust
                    - eyeliner w odcieniu 03 humpty dumpty
                    - blyszczyk do ust w odcieniu 02 once upon a time
                    - blyszczyk do ust w odcieniu 03 pixie dust
                    - lakier do paznokci w odcieniu 02 pixie dust
                    - lakier do paznokci w odcieniu 03 once upon a time 


                  Mru. Czy ktos jeszcze oprocz mnie polecial na ten blysk, blask i brokat? Pochwalcie sie w komentarzach :*

                  I ♡ Sephora !!!

                  Sephora (USA) to jeden z moich najukochanszych sklepow na swiecie. Potrafie przesiadywac w niej godzinami, ogladajac i smarujac sie roznymi cudami na zmiane. Kocham to, ze obsluga jest w niej po to, by mi ewentualnie pomoc, a nie denerwowac i sledzic moj kazdy najmniejszy ruch. W dodatku chetnie robi probki oraz nierzadko ma tez autentyczne pojecie o sprzedawanych produktach (co wcale nie jest takie oczywiste, jakie by sie moglo wydawac). Do tego dochodzi program "Beauty Insider" (czyli zbieranie punktow) oraz status V.I.B. (Very Important Beauty Insider - nadawany za wydanie co najmniej $350 w roku kalendarzowym), ktory upowaznia do calej masy gratisow, znizek i niespodzianek. Last but not least - polityka zwrotow, dzieki ktorej zaden zakup, z ktorego nie jestesmy zadowolone, nie wyladuje w koszu. Pelna satysfakcja albo zwrot pieniedzy - i zaden eksperyment juz nikomu niestraszny.

                  Raptem dwa tygodnie temu dobiegla konca Friends & Family Sale (czyli -20% na wszystko). Przed chwila emailem dostalam to:


                  I jak tu trzymac portfel na wodzy? Mission Impossible.

                  NYX -owy skandal Douglasowy: UPDATE !!!

                  Wednesday, December 1, 2010

                  Szczerze mowiac az mnie zatkalo, gdy przed paroma minutami natknelam sie na post Sindy, w ktorym prezentuje aktualizacje skandalu pt. "NYX - Douglas". Az ciezko w to uwierzyc, ale wyglada na to, ze Douglas przejal sie (a moze przestraszyl?) ogolnym poruszeniem, ktore wywolala publikacja planowanych cen amerykanskich kosmetykow. Oto oswiadczenie (drugie z rzedu - w pierwszym tlumaczyli, ze maja prawo do takiej polityki cenowej i ze jest ona uzasadniona) w oryginale (skopiowane z bloga Sindy):

                  "Sehr geehrte Frau ... ,

                  da wir Ihre Verärgerung über die höheren Preise für NYX-Produkte in Deutschland gegenüber den USA verstehen können, möchten wir Ihnen gerne mit der heutigen Email die nunmehr von Douglas getroffene Entscheidung bezüglich der Produktserie NYX mitteilen.


                  Uns ist es wichtig, dass wir Ihnen eine möglichst große Auswahl an internationalen Trendmarken präsentieren können. Leider bietet der Hersteller die Produkte in Deutschland zu wesentlich höheren Einkaufspreisen an, die sich dann in entsprechend höheren Verkaufspreisen niederschlagen. Auch nach Rücksprache mit NYX lässt sich dieses kurzfristig nicht ändern, was wir sehr bedauern!


                  Deshalb haben wir beschlossen, die Marke NYX bis Ende dieser Woche bis auf Weiteres nicht mehr bei uns zu verkaufen.


                  Seien Sie versichert, dass das Thema damit für uns aber nicht erledigt ist - wir haben großes Interesse daran, dieses Problem zu lösen und halten Sie natürlich auf dem Laufenden.


                  Vielen Dank für Ihre offenen Worte!

                  Herzlichst
                  Ihre Parfümerie Douglas"



                  Czyli w skrocie po naszemu:

                  podobno planowane kosmiczne ceny to wina producenta, ktory jest nieczuly na jakiekolwiek pertraktacje, w zwiazku z czym Douglas do konca tygodnia ma zamiar wycofac produkty NYX ze sprzedazy i kontynuowac rozmowy z nadzieja na korzystniejszy final.

                  Niesamowite! Czyzby klient jednak mial cos do powiedzenia? Nic tylko pogratulowac niemieckim blogerkom za naglosnienie sprawy i naklonienie paru osob do refleksji ...

                  Niemniej jednak - zeby nie bylo za wesolo - NYX bez wzgledu na to, co sie dzieje z Douglasem, zniknie z niemieckiego cherryculture (tudziez podniesie ceny). 

                  Jestem bardzo ciekawa, jak to sie wszystko dalej potoczy ...